Gran Canaria. 8 powodów, dla których warto zobaczyć tę wyspę!

by

Gran Canaria i generalnie wszystkie Wyspy Kanaryjskie kiedyś kojarzyły mi się jedynie z wielkimi hotelami i wakacjami all inclusive. Nie, żebym miała cokolwiek przeciwko takim urlopom, to po prostu nie nasz styl podróżowania – dlatego zastanawiałam się czy to miejsca dla nas. Stereotyp ten obaliła już w tamtym roku Fuerteventura (tutaj), a w tym Gran Canaria tylko to potwierdziła. To wyspa, która ma mnóstwo do zaoferowania takim łazęgom, jak my.

Po raz kolejny podczas podróży doświadczyliśmy nowych rzeczy, poznaliśmy nowe nieznane i dorzuciliśmy do worka kilka ulubionych momentów, emocji i widoków!

Gran Canaria. Co zobaczyć?

Chcesz wiedzieć, czy to miejsce jest dla Ciebie? Co możesz robić na Gran Canarii? Co nam się spodobało? Oto kilka z powodów, dla których warto się tam znaleźć!

Pico de las Nieves. Wznieś się ponad chmury nie opuszczając ziemi.

Wulkan Pico de las Nieves to najwyższy szczyt Gran Canarii. Mierzy 1949 m.n.p.m.

Nasze pierwsze podejście do Pico de las Nieves to zero widoczności na szczycie. Jadąc we mgle na szczyt cały czas mieliśmy nadzieję, że w końcu wyjedziemy ponad chmury (bo o to w tym chodzi), ale towarzyszyły nam one do samego szczytu.

Niezrażeni podjęliśmy kolejną próbę. Tym razem skuteczną – naszym oczom ukazały się szczyty skał i Teneryfa, widziane ponad chmurami! Podczas drugiej wyprawy okazało się, że pierwsza wcale nie była taka nieudana. Podczas pierwszego wjazdu niedaleko szczytu naszym oczom ukazał się czerwony las we mgle! To było niesamowite i nieziemskie widowisko! Byłam pewna, że podczas drugiej wyprawy na szczyt znowu będę mogła go podziwiać. Jakie było moje zdziwienie, gdy naszym oczom ukazał się las w kolorze, nazwijmy go rdzawym. Wynika z tego, że dzięki tym chmurom i mgle igły sosen kanaryjskich miały zupełnie inny kolor niż takie wyschnięte, w słoneczny dzień. Dla mnie to była magia, więc jeśli będziecie mieć okazję, to polecam wybrać się na Pico de las Nieves w bardzo pochmurny dzień!

Za trzecim razem pojechaliśmy na zachód słońca i potem czekaliśmy aż całkiem się ściemni, ale o tym trochę niżej.

Dunas de Maspalomas. Wybierz się na długi spacer, baw się w chowanego i turlaj jak dziecko z piaskowych wydm.

Wielkie wydmy, pokonanie których zajmie chwilę i będzie wymagać odrobiny wysiłku, ale satysfakcja i radość gwarantowana. Wersja lajt: można je obejść od strony oceanu, po bardziej płaskim podłożu albo promenadą, od drugiej strony. Jednak nie wierzę, że ktokolwiek przejdzie obok nich niewzruszony i nie wdrapie się chociażby na jedną górę albo nie przejedzie się krawędzią grzbietów wydm!

Puerto de Mogan. Rozkoszuj się kolorowym pięknem kwiatów i urokliwym portem.

Puerto de Mogan to jedno z bardziej turystycznych miejsc na Gran Canarii. To jednak również jedno z miasteczek, do których bardzo polecam wpaść na spacer i ucztę dla oczu! Wyobrażam sobie, że w sezonie musi tam być ogrom ludzi, w styczniu jednak było naprawdę w porządku. Zabudowania utrzymane w jednym stylu, przytulny porcik i punkt widokowy to rzeczy, dla których warto zatrzymać się tam na chwilę. Polecam zacząć późnym popołudniem od punktu widokowego, gdy jest widno, przespacerować się promenadką i zjeść coś smacznego, czekając na zachód słońca. A na koniec wspiąć się jeszcze raz na punkt widokowy, gdy będzie już ciemno! Taki plan nie może się nie udać!

Mirador del Balcón. Stań na balkonie świata.

Szeroka panorama na ocean oraz niesamowity widok na Teneryfę i jej najwyższy punkt – ogromny wulkan Teide to niezapomniane przeżycie. Jak myślę o tym miejscu, to wyobrażam sobie taki obrazek z lotu ptaka: mała ja na balkonie zawieszonym na urwisku, nad oceanem i wielka, wielka woda przede mną! Ogromnie polecam to miejsce. Niezapomniany widok! Z serii „Gdzie jest Wally?” – kto znajdzie mnie na zdjęciu poniżej?

Ponad chmurami być wciąż i wciąż.

To jedno z najlepszych doświadczeń (zaraz obok ostatniego punktu tej listy) z Gran Canarii! Niezwykłe, niesamowite! Ponad chmurami na ziemi być!

Przespaceruj się na Roque Nublo.

Około 1,5 km spacer pod ogromną skałę to przyjemne z pożytecznym, bo w końcu podobno ruch to zdrowie. Duża przestrzeń, wielka skala, znowu ponad chmurami i znowu widok na Teneryfę. Polecam wyjąć tam z plecaka drugie śniadanie, zjeść w tym osobliwym otoczeniu, w którymś z zaułków skalnych i delektować się chwilą. W takich miejscach, z takimi widokami „tu i teraz” to drobnostka.

El Puertillo. Poczuj tę siłę – moc łamiących się fal oceanu uderzających o skały.

Mogłabym tak patrzeć i patrzeć i wciąż wołać „O! O! Patrz jaka ta wielka!” i cieszyć się jak dziecko na widok rozpryskujących się fal. W wakacje z pewnością to też dobre miejsce na podziwianie zachodu. Choć i w styczniu zachodzące za odległymi wzgórzami słońce było ucztą dla oczu.

Last but not least, jak to mawiają, czyli Pico de las Nieves nocą. Wpadnij na gwiezdny spektakl – bo często najwspanialsze rzeczy w życiu są za darmo.

Nie jestem żadnym znawcą sklepienia niebieskiego i nikt nie musi nim być, żeby wiedzieć, że żeby zobaczyć niebo usiane błyszczącymi punkcikami, wkoło musi być przede wszystkim ciemno! Idealnie, gdy znajdujemy się wysoko, ponad chmurami, których powłoka separuje światło bijące z zabudowań czy dróg. Dlatego idealnym do tego miejscem na Gran jest wspomniany już Pico de las Nieves. Tak, znowu Was na niego zapraszam! Bo ten spektakl to niesamowity widok i niezapomniane !

Czy macie po tym wszystkim ochotę wybrać się na Gran Canarię? A może już byliście?

A gdyby Wam było mało, to dorzucam jeszcze kilka kadrów:

 

 

Nie ma jeszcze komentarzy. Dodaj pierwszy!

Co sądzisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *